Reklama

Sonda

Jak oceniasz obecną sytuację w polskiej kulturze, patrząc na nią jako widz?








Wyniki

Ostatnio zalogowani

tancerz
kompozytor, instrumentalista
aktor, tancerz, aranżer
aktor, lektor, wokalista
aktor, wokalista
ARTISTAGE! on Facebook

Aktualnie na stronie

Goście: 62
Użytkownicy: 0

Złote półwiecze musicalu - Strona 7

Spis treści
Złote półwiecze musicalu
Page 2
Page 3
Page 4
Page 5
Page 6
Page 7
Wszystkie strony

...Strzelistych katedr świat istnieje dalej
Od wieków co dnia
człowiek gwiazd dosięgnąć chce
Przesłanie o  potędze swej i chwale
zapisać chce znów
dziś w żelazie oraz szkle.
.................................................................
Lecz katedr świat nie może istnieć dalej,
bo pod mury miast
barbarzyńców tłum się zbiegł.
Nie sposób trzymać bram zamkniętych stale.
Epoki tej zmierzch
nastał nim się skończył wiek...
Nim dwudziesty minął wiek.
                        (tłum.: A.Ozga)

I jest to mimo wszystko przesłanie nadziei, choć wydarzenia początku wieku postawiły przy nim  tragiczny znak zapytania.

                    * * *

Powyższy wybór jest oczywiście subiektywny i z natury rzeczy poświęcony tym z musicali, które odniosły wielki komercyjny sukces, niedostępny w dzisiejszych czasach dla teatru dramatycznego. Z pewnością w trakcie XX wieku istniały na świecie ambitne i wartościowe  spektakle muzyczne, które miały mniej szczęścia. Prędko zeszły z afisza, bo na przykład, nie trafiły w swój czas i oczekiwania publiczności. Z drugiej strony  musical należy do kręgu kultury popularnej i tam powinien pozostać. Jest dziś bowiem jedynym gatunkiem teatru będącym w stanie konkurować z telewizją w tworzeniu naszej zbiorowej wyobraźni. I tu jego rola, jako  mimo wszystko subtelnego antidotum, jest nie do przecenienia. Stąd, gotów jestem zaryzykować stwierdzenie, że nadmierne ambicje i zbyt wielkie wyrafinowanie nie służą musicalowi, bo odrywają go od szerokiej widowni i sprawiają, że pozostaje musicalem tylko z nazwy, podobnie jak OPERETKA Gombrowicza nie jest już operetką.
Czy jest musicalem  JERRY SPRINGER –THE OPERA?  Spektakl ten, wystawiony  - co w tym kontekście jest istotne – po raz pierwszy nie na West Endzie, lecz w National Theater, odnosi największe, nie tylko komercyjne sukcesy w teatrze nowego wieku. Jednocześnie  budzi wściekłość środowisk konserwatywnych i  organizacji chrześcijańskich, choć paradoksalnie nie występuje wcale przeciwko  bliskim im wartościom. Przedstawienie odnosi się do słynnego telewizyjnego talk show specjalizującego się w  praniu brudów na oczach zachwyconych telewidzów i publiczności w studiu. Libretto jest napisane białym wierszem, jeśli można tak nazwać ciąg obscenicznych  wyznań i wyzwisk, jakimi raczą się nawzajem postacie, wykonując kolejne numery w perfekcyjnym, acz afektowanie operowym stylu. Ta zbitka razem z nagraną powagą inscenizacji tworzy piorunujący efekt komiczny. Przy tym nazwanie  J.S.-T.O. pastiszem byłoby naiwnie pieszczotliwe. Spektakl ten jest jadowitym szyderstwem. Prowokacją, ale i precyzyjnym strzyknięciem śliną w twarz niektórych mediów, które z uśmiechem samozadowolenia usiłują nam wmawiać swoją kulturotwórczą misję.
     Czy taki teatr muzyczny ma sens? Z pewnością tak, ale zacząłbym się bać, gdyby ktoś bardzo mądry ogłosił teraz, że przyszłość musicalowych scen  ma być tworzona według recepty JERRY SPRINGER – THE OPERA.
Jeśli wolno mi powołać się na osobiste - podłe gusta, to mnie marzyłby się w najbliższych latach powrót – o ile to jeszcze jest możliwe - do wielkich  nasyconych emocjami widowisk. Do sztuk w rodzaju LES MISERABLES, czy RENT, które nie muszą zaraz odkrywać nowych horyzontów. Za to, niech jak SKRZYPEK NA DACHU jeszcze raz powtórzą parę starych jak świat prawd, lub jak OPERA ZA TRZY GROSZE przypomną znaczenie tak zwanych wielkich słów, jak  na przykład „lojalność”. Tych samych, których w życiu codziennym wstydzimy się  już używać, bo zbyt często słyszymy je z ust ludzi którzy ich znaczenia nie rozumieją. Jestem głęboko przekonany, że w  dobie neoliberalnego egoizmu, owych parę banalnych prawd i słów, ale uskrzydlonych na scenie muzyką, może  mieć nie  mniejsze znaczenie niż obalanie kolejnych tabu.
Andrzej Ozga www.andrzejozga.pl
Publikacja: DIALOG



Zaloguj się, aby skomentować ten artykuł.