Sonda
Jak oceniasz obecną sytuację w polskiej kulturze, patrząc na nią jako widz?
Giełda
Ostatnio zalogowani
Najnowsze w czytelni
Aktualnie na stronie
Goście: 185
Użytkownicy: 0
Użytkownicy: 0
Złote półwiecze musicalu - Strona 5
Andrzej Ozga Środa, 10 Marzec 2010 11:31
| Spis treści |
|---|
| Złote półwiecze musicalu |
| Page 2 |
| Page 3 |
| Page 4 |
| Page 5 |
| Page 6 |
| Page 7 |
| Wszystkie strony |
Strona 5 z 7
Oczywiście na przełomie lat 60 i 70-tych powstawały nie tylko musicale rockowe, wywodzące swoja energię z baby-boomu. We wrześniu 2004 roku zmarł Fred Ebb - autor tekstów tworzący wraz z kompozytorem Johnem Kanderem jeden z najoryginalniejszych twórczych tandemów. Sięgali zwykle do tak zwanych tematów trudnych, do literatury na pierwszy rzut oka nieteatralnej, by w efekcie nadać im elektryzującą sceniczną formę. Najbardziej znanym ich dziełem jest spopularyzowany dodatkowo dzięki pamiętnemu filmowi CABARET z roku 1966, na podstawie GOODBY BERLIN Christophera Isherwooda, opisującego bezradność świata wobec kiełkującego w latach 30-tych faszyzmu. Temat zdawało by się zbyt ciężki jak na musical, zbyt dramatyczny i co nie mniej ważne, w latach 60-tych wciąż boleśnie żywy. A jednak powstał spektakl nie raniący niczyich uczuć, łączący niebanalne przesłanie z właściwym dla wielkich musicali falowaniem emocji pomiędzy śmiechem a wzruszeniem. Szczególną rolę odegrała tu nowatorska forma libretta, ukazująca wydarzenia z życia bohaterów przez pryzmat kabaretowej scenki. Na niej prezentowane są kolejne piosenki i numery, w których mimo pozornej szmirowatości odbijają się strach i niemoc wobec narastającego zła.
Wśród kilkunastu musicali spółki Kander- Ebb, jeszcze dwa godne są szczególnego polecenia. Po pierwsze, CHICAGO z 1972 roku, współtworzone na etapie powstawania libretta przez nieżyjącego już, genialnego choreografa i reżysera Boba Fosse - znanego u nas z filmów: CABARET i ALL THAT JAZZ. Właśnie zaczerpnięta ze scenicznej wersji CABARETU forma „kabaretu w teatrze” w CHICAGO została użyta z ostatecznie żelazną konsekwencją. Mogliśmy niedawno jej zasmakować w znakomitym, bo nade wszystko „teatralnym” filmie, będącym w istocie hołdem złożonym scenicznemu dziełu Fosse’a. A na scenie pokazano żeńskie więzienie oraz wymiar sprawiedliwości, media i cały amerykański system wartości jako wielki, podszyty seksem i tanimi grepsami kabaretowy spektakl rozgrywający się ku nasyceniu naszych złych gustów. Nie trudno zrozumieć wpisaną w to wszystko ironię autorów, śledząc kolejne wielkie procesy Ameryki, których bohaterami są tak zwani Celebritys – ludzie z kolorowych okładek.
Z większą powagą Kander i Ebb podeszli do ocierającej się o eksperyment literacki powieści Manuela Puiga, znanej pod polskim tytułem: „Pocałunek Kobiety Pająka”. Tak jak w książce akcja musicalu THE KISS OF THE SPIDER WOMAN z roku 1993 toczy się znowu w więzieniu. Jej istotą są rozmowy toczone wokół filmów, które więzień - transwestyta niesłusznie skazany za molestowanie nieletniego opowiada lewicującemu współwięźniowi - politycznemu. Rzecz dzieje się w Ameryce Południowej pod rządami junty. I znowu, choć brzmi to karkołomnie jak na musical, przyjęta przez autorów konwencja pokazała wręcz nieograniczoną pojemność gatunku jakim jest musical, o ile tworzą go wytrawni artyści. Dzięki muzyce Kandera, tekstom Ebb’a podejmujemy grę wyobraźni i mroczne więzienie zaludnia się postaciami ze wspomnień, marzeń, a zwłaszcza z filmów, tworząc wzruszającą opowieść o przyjaźni, odpowiedzialności, poświęceniu, a przede wszystkim o ludzkiej godności.
Wróćmy jednak na chwilę do lat 70-tych ubiegłego wieku. W roku 1975 w dziedzinie musicalu powstało dzieło wyjątkowe. Sam proces tworzenia libretta odbiegał od stereotypu i jest materiałem na niezły teatr. Zaczęło się od nagranych na taśmę autentycznych rozmów z broadwayowskimi tancerzami- chórzystami, zebranych przez choreografa Michaela Benneta. Z tego materiału wykrojono sztukę teatralną wystawioną u Josepha Papa, który spostrzegł w niej świetny materiał na musical i zlecił wykonanie dzieła dwóm „debiutantom”: Off-broadwayowskiemu autorowi Edwardowi Klebanowi oraz autorowi muzyki filmowej Marvinowi Hamlishowi. Inicjator całego przedsięwzięcia Michael Bennet, przyjął rolę reżysera. Tak powstał musical CHORUS LINE, choć trafniejszym określeniem byłoby tu pewnie „anty-musical”.
Forma libretta zakłada, że siedząc bezpiecznie w rzędach, jako widzowie jesteśmy świadkami tego, co w naszych teatrach muzycznych zwykło się niezbyt słusznie nazywać „castingiem”. Na scenie prezentują się kandydaci do chorus line, czyli grupy tancerzy drugiego planu. Pośród sprawdzianów warsztatowych, kolejno opowiadają o sobie, w przejmująco szczerych, ekshibicjonistycznych monologach zamienionych przez Hamlisha i Klebana w piosenki. Musical jest hołdem oddanym pomijanym w recenzjach artystom tak zwanego „zespołu”, których wysiłek i kunszt traktujemy jako coś oczywistego. Jest on jednak czymś więcej.
Tu warto wspomnieć, że będąc w naszym kraju mało znanym, CHORUS LINE jest przykładem zabawnego nieporozumienia. Otóż jedyną sceną, która zapisała się w naszej zbiorowej wyobraźni, za pośrednictwem telewizji, jest finał ze słynnymi złotymi frakami, takimiż cylindrami, migającymi żaróweczkami i co najważniejsze wyrazem bezgranicznego szczęścia na twarzach tancerzy. Zważywszy, że jest to zwieńczenie spektaklu, a każde dziecko w Polsce wie, że happy end to amerykańska specjalność, przekaz odbierany jest dosłownie. Stąd CHORUS LINE postrzegany jest często jako pochwała broadwayowskiego modelu teatru, a w sensie formalnym – dzięki złotym ubrankom - jako kwintesencja amerykańskiego kiczu. Nic bardziej błędnego. Musical nasycony jest cierpką prawdą na temat show-bussinesu. Autentyczne osobowości, z którymi jako widzowie zdążyliśmy się zżyć i zaprzyjaźnić, zostają sprowadzone w finale do równego podnoszenia nogi i wyuczonego uśmiechu. W dodatku przyłapujemy się na tym, że nam widzom mimo wszystko się to podoba. To gorzka ocena głównego nurtu broadwayowskiego teatru tamtego okresu.
Castingi i praca (57)
Kalendarz
Najbliższe wydarzenia
- Solidarity of Arts 18.08.2010 - 08.09.2010
- 8 EUROPEJSKIE SPOTKANIA TANECZNE 27.08.2010 - 07.09.2010 | 09.30
- Szwindel. Piosenki kabaretu międzywojnia 09.09.2010 - 09.09.2010 | 19.30
- Białe małżeństwo 10.09.2010
- Soundedit 2010 Międzynarodowy Festiwal Producentów... 10.09.2010 - 12.09.2010
- DIABEŁ 17.09.2010
- Warszawska Jesień 2010 17.09.2010 - 25.09.2010



